Jak kreować swoją pracę marzeń {wideo}

Jak kreować swoją pracę marzeń {wideo}

Chciałabyś kreować dla siebie pracę będącą Twoją misją, optymalnie wykorzystującą Twoje talenty i idealnie wpisującą się w Twój wymarzony styl życia? Tak wiele dobrego możemy dla siebie zrobić, kiedy wiemy jak.

Możesz mieć prace, która jest Twoją misją, w której optymalnie wykorzystujesz swoje talenty i która idealnie wpisuje się w Twój wymarzony styl życia. Wszystko zaczyna się od Ciebie. 

Z tego wideo dowiesz się: 

  • jak radzić sobie z lękiem przed zmianami dzięki strategii „Bój się i rób”,

  • jak nie pozwolić swoim myślom i wątpliwościom powstrzymać Cię przed tym, czego pragniesz, 

  • jak połączyć się ze swoją Duszą i odkryć swoje unikalne dary dla świata,

  • dlaczego wcale nie musisz mieć pewności czego chcesz, aby wyruszyć,

  • skąd czerpać siłę i pewność siebie.

Warsztaty poprowadziłam w ramach konferencji Pracuj mądrze a nie ciężko. 

Afirmacje na każdy dzień – kalendarz na kwiecień 2021

Afirmacje na każdy dzień – kalendarz na kwiecień 2021

Odkryjmy razem moc, którą od zawsze miałaś w sobie. Przygotowałam dla Ciebie kalendarz na kwiecień z pełnymi mocy afirmacjami na każdy dzień, które pomogą Ci ją przebudzić.

Te afirmacje nie są przypadkowe. Są dokładnie przemyślane, aby pomóc Ci odkryć moc, którą już masz w sobie. Moc do zmiany swojego życia. Moc do pokochania siebie. Moc do bycia szczęśliwą i spełnioną kobietą. 

Zasada jest prosta: każdego dnia pracujemy z jedną afirmacją i powtarzamy ją sobie 7 raz dziennie.

1 afirmacja.

7 razy dziennie. 

Codziennie.

Przez 30 dni.

Zrobisz to dla siebie?

Sekretem jest powtarzanie sobie każdej afirmacji z pełnym przekonaniem, nawet jeśli coś w Tobie jeszcze w to nie wierzy do czasu aż uwierzy. Tak samo jak nauczyłyśmy się złych rzeczy na swój temat, tak samo możemy się nauczyć dobrych i spojrzeć na siebie i swoje życie w zupełnie nowy sposób.

I ważna rzecz na koniec. Największy wpływ na Ciebie i Twoje życie ma to co Ty sama mówisz do siebie. Jeśli będziesz regularnie przez cały miesiąc z nimi pracować, te afirmacje pomogą Ci nabrać wewnętrznej mocy i napełnić Twoje życie dobrem. 

Mam nadzieję, że praca z tymi afirmacjami przyniesie Ci dużo mocy i inspiracji. 

Daj mi znać w komentarzu czy przyłączasz się do wspólnego budowania mocy. 

PS. A jeśli chcesz wzmocnić pracę z afirmacjami medytacją, to 1 kwietnia rusza kurs medytacji „Medytuj z Pati”, w którym będziemy codziennie medytować przez 21 dni i budować nawyk codziennej medytacji. Serdecznie Cię zapraszam.  

Silne emocje – jak je obserwować zamiast na nie reagować

Silne emocje – jak je obserwować zamiast na nie reagować

Z tego wideo dowiesz się jak sobie radzić z silnymi emocjami i je obserwować zamiast na nie reagować.

Być może zauważyłaś, że kiedy buzują w nas silne emocje, łatwo dajemy się im porwać i czasem reagujemy w sposób, którego później żałujemy.

Z tej sesji przebudzenia dowiesz się:

  • jak sobie radzić z silnymi emocjami i mieścić je w sobie, zamiast robić spustoszenie wokół,

  • jak używać energii silnych emocji do wewnętrznej transformacji,

  • jak czule pomagać sobie zmniejszać emocjonalne napięcie,

  • co robić kiedy emocje są nie do wytrzymania.

Zobacz wideo poniżej i koniecznie daj mi znać w komentarzu jak to rezonuje z Tobą.

 

A jeśli chcesz nauczyć się medytacji i dystansu do swoich myśli i emocji, zapraszam Cię do dołączenia do 21-dniowego wyzwania „Medytuj z Pati”, które rusza 1 kwietnia br.

Jak nie brać na siebie cudzych emocji i zaufać prawdzie swojego serca

Jak nie brać na siebie cudzych emocji i zaufać prawdzie swojego serca

Jeśli jesteś empatyczna, emocje i oczekiwania innych ludzi łatwo mogą Cię zalać. Cudze lęki i blokady mogą oddzielać Cię od czucia swojej Prawdy i życia tak, jak pragniesz. Możemy jednak nauczyć się być przy sobie i ufać wewnętrznemu prowadzeniu. A wtedy Życie poprowadzi nas w najlepszym dla nas kierunku.

PRZEBUDZENIE

Kiedy powiedziałam mojej mamie, że chcę polecieć do Indii, powiedziała, że tego nie przeżyje. Stanęłam przed trudnym wyborem. Mama bała się o mnie całe życie, a ja nieświadomie niosłam w sobie jej lęk, że życie jest niebezpieczne i nie powinno się ryzykować. 

Ale było coś we mnie, co ciągnęło mnie w tę podróż. Wewnętrzne prowadzenie. Cichy głos serca, który szeptał, że ta podróż jest ważna i że czeka tam na mnie coś, czego nie chciałabym przegapić. 

Wiele kobiet, wzięło na siebie emocje swoich matek. Jak powiedziała jedna z moich studentek, „Moja mama się bała, a ja niosłam jej obawy przez całe życie”.

Co miałam zrobić? Serce dziecka było rozdarte między lojalnością i chęcią uszanowania emocji mojej mamy, obawą, aby jej nie zranić, a swoją Prawdą, która od dawana pukała do mnie od środka, a ja wciąż udawałam, że jej nie widzę, starając się zadowolić wszystkich wokół. 

Byłam wyczerpana tą wewnętrzną walką ze sobą i po prostu poczułam, że dłużej już nie dam rady udawać, że nie słyszę siebie. Poleciałam. Kiedy dziś myślę o tym, że mogłam wybrać cudzą prawdę, zamiast swojej, wiem, że ominęłoby mnie życie. 

WEWNĘTRZNE PROWADZENIE

Aby usłyszeć wewnętrzne prowadzenie i cichy głos swojego serca, potrzebujesz być przy sobie. A to oznacza, że potrzebujesz mocniej wsłuchiwać się w swoje wnętrze niż w emocje i oczekiwania innych ludzi. Nawet tych najbliższych. Tylko wtedy trzymasz azymut swojej prawdy. 

Zostałyśmy jednak wyszkolone do czegoś dokładnie odwrotnego. Większość z nas nauczyła się być cichą powierniczką swoich matek i na bok odkładać swoje emocje. Nauczyłyśmy się tańczyć swój taniec dookoła niej tak, aby ona była zadowolona, a potem, ten sam wzorzec przekładamy na swoje relacje w związku, z przyjaciółmi i w pracy. 

Żeby tylko innym było dobrze. My jakoś damy radę.

I oczywiście dajemy. Kto, jak nie my. Ale cena, którą za to płacimy, po jakimś czasie zaczyna nas mocno uwierać. To wtedy ten cichy głos ze środka przybiera na sile i nie da się już zagłuszyć. 

TO, CZYM SIEBIE KARMISZ

To neurony lustrzane odpowiadają za to, że kiedy czujemy czyjeś obawy, sami ich nabieramy. Kiedy czujemy czyjąś złość, w nas także zaczyna buzować. Kiedy czujemy czyjeś zniecierpliwienie, same zaczynamy czuć poirytowanie. 

W taki sposób codzienne emocje ludzi, którymi się otaczamy, składają się na nasz wewnętrzny krajobraz. Wpływa na nas także to, co oglądamy, czytamy, jakie słowa słyszymy i wypowiadamy. Wszystko, czym się karmimy decyduje o naszych wyborach i jakości życia. 

Dlatego naszym pierwszym zadaniem jest otaczać się tym, co będzie nas wspierać, napełniać dobrą energią, wzajemnym szacunkiem, miłością i zaufaniem. Tym, co inspiruje nas do uważności, co sprawia, że nasza dusza śpiewa a serce z zaufaniem się otwiera. 

Ale przecież nie zawsze jest to możliwe. 

Pełna obaw mama, narzekająca przyjaciółka, przeżywający swoje napięcia mąż. Każdego dnia mierzymy się z conajmniej kilkoma sytuacjami, kiedy stajemy wobec emocji innych i tylko od nas zależy czy weźmiemy je na siebie, czy pozostaniemy przy sobie i swojej Prawdzie. 

BYCIE W SWOIM CENTRUM

  • Ale proszę Cię córeczko, tylko nie leć do Indii.

  • Mamo, kupiłam już bilet. Całe życie się bałam, a teraz chcę nareszcie zrobić coś co czuję. 

Żeby wypowiedzieć te słowa i zmierzyć się z tym, że zawodzimy innych, potrzebujemy zrozumieć kilka rzeczy. 

Po pierwsze, że nasza energia podąża za uwagą. Dysponujesz stoma procentami swojej uwagi. Jeśli jej większość dajesz emocjom i oczekiwaniom innych ludzi, to nie jesteś nią przy sobie. A to znaczy, że to, co czują inni zalewa Cię i staje się ważniejsze niż to, co czujesz i chcesz Ty sama.

Aby więc stać przy swojej Prawdzie, potrzebujesz wrócić uwagą do siebie. To jest czysto namacalne, bardzo fizyczne doświadczenie. To jest tak, jakbyś nagle kierowała strumień światła z osoby, na która patrzysz, do swojego ciała i serca i miała żywy, wyraźny kontakt ze swoim wnętrzem i wewnętrznym prowadzeniem.

Jest to umiejętność, której uczymy się w medytacji i to właśnie ona najbardziej pomaga nam być przy sobie.

1 kwietnia rusza mój 21-dniowy kurs medytacji „Medytuj z Pati”, dla kobiet, które pragną nawiązać głębszy kontakt ze swoim wnętrzem, sercem, duszą i wewnętrznym prowadzeniem i wyrobić sobie nawyk codziennej medytacji, na który serdecznie Cię zapraszam.

Po drugie potrzebujemy zrozumieć dlaczego tak bardzo nie chcemy zawieść innych.

Dlaczego słuchamy narzekającej koleżanki i w milczeniu znosimy dyskomfort, zamiast jej przerwać? Dlaczego znosimy humory męża i staramy się go wspierać zamiast wyjść do drugiego pokoju? Dlaczego kiedy rodzice dzwonią i oczekują, że ich wysłuchamy, robimy to, nawet jeśli nie mamy na to ochoty? Co stoi za tym zachowaniem, które jest jawnie wbrew temu, co jest dobre dla nas?

Najsilniejsza ludzka potrzeba. Chcemy przynależeć. Chcemy kontaktu. Chcemy więzi. Nie chcemy nikogo odrzucać, bo same nie chcemy być odrzucone. Nie chcemy nikogo opuszczać w potrzebie, bo same nie chcemy być opuszczone. 

Za naszym poświęcaniem się stoi źle pojęta miłość. 

Nie oparta na prawdzie, ale na lęku. 

Zdrowa, oparta na prawdzie miłość, z szacunkiem dla siebie i dla drugiej osoby, daje tyle, ile ma. Jeżeli kochasz drugą osobę i chcesz jej dać uwagę, Wasza wymiana będzie karmiąca dla Was obu. Jeśli sama ledwo zipiesz, i potrzebujesz, aby to Ciebie ktoś wysłuchał, ale starasz się na siłę słuchać drugiej osoby, tylko się wewnętrznie od niej oddalasz. Lepiej powiedzieć prawdę, z zaufaniem, że druga osoba ją zrozumie. A jeśli nie zrozumie? Wtedy może czas zaakceptować prawdę, że ta relacja nie uwzględnia nas prawdziwych, zatrzymać się i spojrzeć z dystansu na to, jak nam służy i czy chcemy jej dawać naszą cenną życiową energię. 

Wszyscy potrzebujemy się nauczyć, że nasza uwaga jest nasza i nie należy się nikomu ot tak. Potrzebujemy się nauczyć z szacunkiem dla siebie nawzajem sprawdzać czy możemy teraz porozmawiać, czy ktoś ma przestrzeń na to, aby nas wysłuchać. Poprosić o zgodę zamiast brać za pewnik, że czyjaś uwaga nam się należy. I dokładnie tak samo w drugą stronę. Sprawdzać ze sobą czy naprawdę mamy teraz przestrzeń, aby kogoś wysłuchać. Jasno to komunikować. Nie zakładać z góry, że musimy.

I tak samo dobrze się zastanowić, zanim skrytykujemy wybory innych ludzi i zaszczepimy im swoje lęki, czy to jest rzeczywistość w jakiej same chciałybyśmy żyć. 

I wreszcie po trzecie, potrzebujemy zrozumieć, że nikt nie odpowiada za nasze emocje i dobrostan. Nie odpowiadają za to, jak się czujemy nawet nasi rodzice ani partnerzy. Za własne uczucia i wybory odpowiadamy wyłącznie my sami. I podobnie, my również nie odpowiadamy za emocje innych. Nie jesteśmy winne temu jak się czują.

Niestety jako dzieci uwierzyłyśmy, że jest inaczej.

URATUJĘ CIĘ, MAMUSIU

Wiele córek czuje się winne bólu i niezadowolenia z życia swoich matek. Gdybym tylko trochę bardziej się postarała, może ona byłaby szczęśliwa. Myśli sobie mała dziewczynka, nawet nie będąc świadoma, że oto bierze na siebie ciężar, którego nie powinna nieść. A potem, jako dorosła kobieta, tak samo bardzo i z takim samym marnym skutkiem stara się zadowolić inne ważne osoby w swoim życiu, wierząc, że to jej zadanie. 

Gdybym tylko trochę się postarała, on przestałby pić.

Gdybym tylko była mniej wymagająca, nie odszedłby do innej. 

Zrozumienie, że jesteśmy bezradne wobec wyborów innych ludzi i porzucenie iluzji, że możemy kontrolować ich uczucia, jest koniecznym spotkaniem się z prawdą, która wyzwala nas z ciężaru próby kierowania ich życiem. 

Przyjęcie tej prawdy i własnej bezradności jest bolesnym, ale niezbędnym etapem budzenia się do życia w świadomości na co mamy prawdziwy wpływ, a na co nie. Więcej o wychodzeniu z cienia rodziców na światło własnej prawdy piszę w mojej książce „Rok Przebudzenia. 

WYBÓR

Na koniec warto zrozumieć, że na tę samą sytuację możemy spojrzeć na miliony sposobów i to one będą decydowały o tym jak się poczujemy.

Zawiodę moją mamę. Jestem złą córką, bo egoistycznie wybieram siebie. 

Albo:

Nie odpowiadam za emocje mojej mamy. Moim zadaniem jest podążać za wewnętrznym prowadzeniem, z wdzięczności za życie, które otrzymałam. 

Jest możliwość, abyś spojrzała na siebie, swoje wybory i swoje życie w nowy sposób. A ten nowy sposób, pełen miłości i szacunku do własnej Prawdy, doprowadzi Cię do najlepszych rzeczy dla Ciebie.

Dokładnie tak było ze mną. 

Pod koniec marca 2018 wsiadam do samolotu do Indii. W międzynarodowym ośrodku  medytacji Osho przechodzę niezwykle uwalniający kurs Primal Deconditioning, który uwalniania od schematów i warunkowania wdrukowanych w naszą podświadomość w pierwszych 7 latach życia. Czuję się wolna, pełna życia, totalnie szczęśliwa. I wtedy zdarza się cud. 

W rajskim, wibrującym życiem ogrodzie ośrodka spotykam Lalita.

Moje serce wie, że to ktoś ważny.

11 grudnia następnego roku pobieramy się w pulsującym życiem indyjskim klimacie a zamiast obrączek wymieniamy się girlandami z kwiatów.

Kiedy dziś myślę, że mogłam nie polecieć, mam w oczach łzy. Ale nie jest to smutek. To wdzięczność za wewnętrzne prowadzenie, które nie pozwoliło mi po raz kolejny przemilczeć swoje Prawdy.

To wdzięczność za moją mamę, która dziś tak się cieszy, że jej wtedy nie posłuchałam i poleciałam.

To zaufanie, że kiedy żyjemy prawdziwe, blisko siebie, wtedy dobro, którego skrycie pragniemy, może spotkać każdą z nas.

***

Jeśli chcesz bezpłatnie otrzymać medytację, która pomoże Ci się ugruntować w swoim Centrum i głębokich pragnieniach Twojego serca oraz dodatkowe materiały – zapisz się na cały bezpłatny cykl Kobiece Emocje.

***

Do czego zainspirował Cię ten artykuł? Przy jakim swoim marzeniu chciałabyś stać jak skała? Z ciekawością czekam na Twój komentarz. 

KURS MEDYTACJI RUSZA 1 KWIETNIA

Większości emocjonalnego cierpienia w związku da się uniknąć

Większości emocjonalnego cierpienia w związku da się uniknąć

Każda z nas chce kochać, ale jednocześnie boimy się miłości. Mamy bolesne doświadczenia z bliskością i brakuje nam wiedzy jak o siebie zadbać. I dlatego często nasze związki zamiast dawać nam uzdrowienie i radość, przysparzają nam cierpienie i ból. Większość tego cierpienia możemy uniknąć.

PO CO NAM ZWIĄZKI

Głównym powodem, dla którego tworzymy związki jest głębokie pragnienie rozwoju. Zawsze wybieramy partnera, który najlepiej pomoże nam przetransformować to, co wymaga w nas uwolnienia. Kiedy jesteśmy w związku poznajemy siebie i swoje iluzje dużo szybciej i głębiej. Łatwiej też kontaktujemy się ze swoimi ranami, nawet tymi, które dotąd z łatwością zamotałyśmy pod dywan.

To dlatego intymne relacje są wielką szansą na uzdrowienie naszych starych ran i przetransformowanie starych wzorców. 

Nie ma gdzie się schować przed bólem, który wychodzi na wierzch. A ból ten bywa bardzo dotkliwy. 

DLACZEGO CIERPIMY 

Większość osób zamiast uznać swój ból i go przyjąć, obwinia o niego swojego partnera, twierdząc, że to on jest sprawcą cierpienia. Skupia się na zmienianiu drugiej osoby, a nie zaglądaniu w głąb siebie. 

„To przez Ciebie czuje się niepewnie jako kobieta” – mówimy – nie widząc, że ta niepewność już dawno była w nas, a sytuacja z partnerem tylko ją w nas przywołała. 

„Jestem smutna, bo Ty nie zadbałeś o moje potrzeby” – mówimy – nie widząc, że to my zaniedbujemy swoje potrzeby i nie stajemy w swojej mocy, tylko oczekujemy, aby to partner się o nas zatroszczył. 

„Jestem zła, bo Ty mnie nie widzisz, nie słyszysz, nie rozumiesz” – mówimy, a ucieka nam rozpoznanie, że ta złość to wściekłość na rodzica, który tak nas kiedyś traktował, teraz projektowana na partnera. 

Przebudzenie to moment, kiedy rozpoznajesz, że Twój ból to ważne wołanie z Twojego wnętrza, że są takie części Ciebie, które potrzebują być przyjęte, zobaczone i uzdrowione. Szukanie rozwiązania w tym, aby to druga osoba się zmieniła może być pomocne i przynieść czasową ulgą. Ale nierozwiązane konflikty wewnętrzne i nieprzeżyty ból będzie powracał, jak bumerang. 

W pierwszej kolejności potrzebujesz rozpoznać, że sytuacje, których doświadczasz, są lustrem uczuć, które już w Tobie były. I że partner je w Tobie tylko uruchamia. Twoje uczucia są w Tobie i należą do Ciebie. Nikt za nie nie odpowiada.

I tylko Ty możesz się nimi zająć w sposób, jaki głęboko uzdrowi Ciebie i przyniesie spokój Twojej relacji.

Oczekiwanie, że zrobi to za nas nasz partner, często bywa głęboko frustrujące i naprawdę rzadko prowadzi do uzdrowienia. On sam często nie wie co zrobić ze swoimi emocjami i po prostu nie wie jak nam pomóc. 

Więc pierwszym krokiem do głębokiego wewnętrznego uzdrowienia jest czułe przyjęcie swojego bólu, nie czekając aż zrobi to za Ciebie nikt inny.

POMÓŻ SOBIE DOROSNĄĆ DO BYCIA SZCZĘŚLIWĄ 

Kiedy dorosła kobieta wchodzi w związek, po jakimś czasie budzi się jej wewnętrzne dziecko i wszystkie zranienia, których doświadczyła. Opisuję ten mechanizm w mojej książce „Rok Przebudzenia” w rozdziale dziewiątym: „Otwieranie serca na miłość i kreowania wymarzonego związku.”

Miłość i bliskość otwiera na czucie, a tam, w środku, siedzi schowany ból. Związek uwydatnia uczucia, nawyki i schematy, które już mieliśmy w sobie i sprawia, że stają się widoczne. 

Eckhart Tolle nazywa to ciałem bolesnym – czyli negatywnym polem energii, składającym się z naszych starych zranień i negatywnych doświadczeń. Ciało bolesne najchętniej karmi się energią, która jest podobna do niego samego. Będzie próbowało powtarzać te same sytuacje, które wywołały ból, aby się nakarmić. Będzie prowokowało to samo znane odrzucenie, opuszczenie, agresję, niezrozumienie, złość, etc., etc. Kreowało coraz to nowe i nowe dramaty, tylko, żeby dostać tę samą, znaną porcję energii i przetrwać. 

Najczęstsze rany, które kobieta niesie w sobie w intymnej relacji, które składają się na jej ciało bolesne to: poczucie, że nie zasługuje na miłość, przekonanie, że zostanie wykorzystana i porzucona, brak zaufania do męskiej energii w sobie, a w rezultacie także do mężczyzny, poczucie, że kiedy się odsłoni, zostanie zraniona, przekonanie, że nie powinna doceniać mężczyzny, bo ją wykorzysta, poczucie, że musi się starać, aby otrzymać uwagę i miłość, nieumiejętność stawiania zdrowych granic projektowana na partnera, jako wykorzystywanie jej, poczucie, że została skrzywdzona, poczucie winy, kiedy bierze dla siebie, przedmiotowe traktowanie samej siebie, manipulowanie drugą osobą, aby dostać miłość. 

Dopóki nie staniemy się tego świadome, będziemy jak na autopilocie odtwarzać w naszych relacjach znajome sytuacje i utrwalać negatywne przekonania, że miłość nie może być szczęśliwa, że nas się nie da kochać i że wszyscy mężczyźni są do niczego.

Większości tego bólu możemy sobie zaoszczędzić. 

ŚWIADOMOŚĆ I MIŁOŚĆ 

Aby uzdrowić nasze stare rany potrzebujemy dwóch rzeczy: świadomości i miłości. 

Świadomość jest nam niezbędna, bo jak już wiesz, dopóki nie jesteśmy świadome swojego bólu i starych ran, one będą samoczynnie dążyły do odtwarzania się. Aby przerwać ten cykl potrzebujesz stać się niezwykle uważna i obecna i kiedy tylko pojawią się w Tobie stare, znane Ci schematy, bolesne odczucia i emocje, zacząć je obserwować.

Pozwalać sobie wszystko czuć, uważnie obserwować to, co się w Tobie dzieje, ale nie wierzyć swoim myślom. 

Myśli będą próbowały Cię przekonać, że to przez drugą osobę tak się czujesz. Że gdyby tylko on był inny, to byś się tak nie czuła, ale Ty już wiesz, że szukanie remedium na zewnątrz, na to, co w środku, to droga donikąd. 

Myśli będą też próbowała Cię wciągnąć w znajomy dramat, że nie zasługujesz na miłość i że on Cię zostawi. Obserwuj je, ale im nie wierz. Rozpoznaj, że to jest tylko stara historia ciała bolesnego, która pragnie się powtórzyć. 

Myśli bedą Cię odciągały od czucia, nie pozwól im na to. Bądź uważnością w swoim ciele i czuj wszystko. Niczego nie analizuj, ale wszystko czuj. To, co poczute i objęte świadomością, przemieni się w nią samą, jak pięknie mówi Eckhart Tolle.

Twoje rany rozpuszczą się w ogniu świadomości i przeminą. 

Więc bycie obecną i świadomą to klucz do transformacji. Aby wejść w jego posiadania potrzebujesz regularnie medytować, bo bez tej praktyki, będziesz jak na autopilocie odtwarzała stare, którego nie chcesz.

Że tak jest, jasno dowodzą tego badania psychologów, z których wynika, że przeciętnie przez 95 % czasu dnia żyjemy nieświadomie, automatycznie odtwarzając stare myśli, nawyki, zachowania, uczucia. Im częściej i głębiej medytujesz, obserwując na codzień, w zwyczajnych sytuacjach swoje myśli i emocje, tym stajesz się bardziej świadoma. Im bardziej jesteś świadoma, tym szybciej wyłapiesz, że właśnie uaktywniło się w dziecko w Tobie – ciało bolesne – stare rany. Tym mniej dasz im rządzić Twoim zachowaniem i doprowadzać do tych samych, niekorzystnych sytuacji w Twoim życiu. 

Zyskasz wybór jak zareagować i jak świadomie chcesz kreować swoją relację.

Medytacja to prosty akt obserwowania swojego wnętrza. Istnieje wiele jej rodzajów i można się tego łatwo nauczyć, nawet jeśli nigdy nie medytowałaś. Zaczęłam tego uczyć, bo to właśnie dzięki medytacji otworzyłam się na miłość i uzdrowiłam moje życie. Wierzę, że jest to najważniejsza praktyka każdej świadomej siebie, przebudzonej kobiety.

Najbliższa edycja mojego nowego kursu medytacji rusza 1 kwietnia i potrwa 21 dni. Kurs nazywa się  „Medytuj z Pati” i uczę w nim 21 głównych technik medytacji, które pomagają skutecznie nauczyć się regularnej medytacji i obserwacji swoich myśli i emocji. Jeśli chciałabyś się tego nauczyć, serdecznie Cię zapraszam. 

Drugim składnikiem, który pomoże Ci rozpuścić Twój ból, jest miłość. To małe dziecko w Tobie, które przebudza się w relacji, potrzebuje Twojej miłości, czułości i opieki. Potrzebuje wiedzieć, że jesteś dla niego i że zawsze może na Ciebie liczyć. Potrzebuje czuć, że Ty jesteś dla niego i że nie jest samo.

Jak pięknie powiedziała moja nauczycielka, Bela Dubelman na warsztatach pracy z wewnętrznym dzieckiem, kiedy czujesz lęk w relacji, to znaczy, że już Ty sama opuściłaś siebie. Odtąd te słowa stały się dla mnie drogowskazem. Kiedy czuję obawy, natychmiast sprawdzam w jaki sposób i komu oddałam swoją moc i sobie ją zwracam. 

To zdrowa miłość do siebie pomaga Ci czule się sobą zająć i postawić granice, kiedy partner je przekracza. Oczekiwanie, że nigdy tego nie zrobi, że nigdy nie sprawi Ci przykrości ani, że nigdy Cię nie zrani – jest nierealne. Zamiast tego, musimy nauczyć się mówić „dość”, „stop”, „więcej nie chcę”. Jako dorosłe osoby mamy w sobie wszystkie zasoby, aby się o siebie zatroszczyć, a jeśli nie, poprośmy o pomoc, nauczmy się tego. 

KONIEC CIERPIENIA

Podsumowując, aby przestać cierpieć w związku potrzebujesz: 

Zrozumieć skąd się bierze Twoje cierpienie i silne emocje.

Większość naszego emocjonalnego cierpienia w związku pochodzi z naszych starych, nieuzdrowionych ran z dzieciństwa oraz z naszej nieumiejętności stawiania granic i czułego zadbania o siebie. Obserwuj jakie sytuacje uruchamiają Twoje stare rany. Badaj dlaczego tak jest.

Przestać obwiniać partnera za swoje emocje, zamiast tego czule zajmij się sobą.

Twój partner nie odpowiada za to jak się czujesz. Zamiast obwiniać go za swój ból, sama się czule sobą zaopiekuj. Kiedy pojawiają się w Tobie silne emocje, przyjmij je, oddychaj w nie i świadomie je uwalniaj. 

  • Pozwól sobie czuć wszystkie swoje emocje i oddychaj w nie, to ok., że czujesz to, co czujesz. Daj sobie czas na przeżywanie swoich emocji.

  • Czujnie obserwuj swoje myśli, ale nie dawaj im wiary, szczególnie nie wierz, że to partner odpowiada za to jak się czujesz.

  • Pytaj siebie „za czym tęsknię? czego teraz najbardziej pragnę” – i dbaj o swoje potrzeby z chwili na chwilę

  • Potraktuj to, co się w Tobie dzieje i Waszą relację jako szansę na uzdrowienie Twojego wnętrza.

Nie możesz sobie sama poradzić? Poszukaj profesjonalnej pomocy.

Porzucić swoje nierealistyczne oczekiwania. 

Twój partner nie wie lepiej niż Ty sama, co jest dla Ciebie dobre. Dojrzewanie do bycia w związku to uświadomienie sobie, że oprócz małego, tęskniącego za miłością dziecka, jest też w Tobie dorosła, pełna mocy część, która wie jak się Tobą czule zająć i zaopiekować. Wprowadź do swojego codziennego życia praktykę medytacji, aby przebudzić w sobie świadomość i miłość. 

POKAŻ MI SWOJĄ RANĘ 

Czy to oznacza, że nie możemy pokazać swojego bólu partnerowi albo, że on nie może nam pomóc? Oczywiście, że nie. Kochający, czuły partner może nam pomóc uzdrowić stare rany dużo szybciej i dać nam ogromnie dużo wsparcia.

Aby jednak było to karmiące dla obu stron, potrzebne są do tego dwie dorosłe, świadome, kochające osoby, a nie dwójka dzieci, które wzajemnie uruchamiają swoje stare rany i ożywiają swoje ciała bolesne, podczas gdy nikogo dorosłego nie ma w domu.

Dom to metafora świadomości, uważności, obecności. Ty potrzebujesz być świadoma co się w Tobie dzieje, obejmować to i komunikować ukochanemu, a on potrzebuje być wystarczająco przytomny i obecny, aby nie brać Twoich emocji do siebie, tylko czule Ci towarzyszyć w tym, co przeżywasz dając Ci czułość i wsparcie, które rozpuszczają Twój ból.

Emocjonalne cierpienie w związku bierze się z tego, że nie wiemy jak zatroszczyć się o siebie samych i o siebie nawzajem. Możemy go sobie zaoszczędzić. Możemy nauczyć się medytacji, dojrzałej komunikacji i mądrego dbania o siebie.

Każdy z nas, kto chce być w szczęśliwym związku, potrzebuje pomóc sobie do tego dorosnąć. A to dorastanie jest piękną ścieżką budzenia w sobie świadomości i miłości.

Moc, aby tego dokonać jest, i od zawsze była, w Tobie.

Jeśli chcesz bezpłatnie otrzymać medytacje i dodatkowe materiały – zapisz się na cały cykl Kobiece Emocje tutaj: https://patigarg.pl/cykl-kobiece-emocje/

KURS MEDYTACJI RUSZA 1 KWIETNIA